niedziela, 28 maja 2017

Wpis poświęcony fotografii.. ~ Łeba

Hello meine karpie <3 !
#Poldeuglish_Forever
Czy  coś..

Mówiłam, że jak robię kilka wpisów w niedalekich odstępach to potem długo mnie nie ma i nie potrafię zabrać się za pisanie... Jak widać dwa pod rząd wystarczą.
Miałam pomysł na jeden, który bardzo chciałam zrealizować, ale czasu mi brakło.
Wygląda to tak, że w tym tygodniu również, gdzieś mi ucieknie przez poprawki. Koniec roku, wybór szkoły, dobre świadectwo i te sprawy... Dlatego dwa pozostałe wpisy pojawią się z dużym opóźnieniem raczej..

Soo.. Przez 3-4 dni praktycznie nie było ze mną dobrego kontaktu tak właściwie to go nie było, tylko od czasu do czasu wysłałam coś głupiego poszczególnym osobą., gdyż iż ponieważ byłam na wycieczce. Gdzie? Najprościej i najszybciej będzie chyba powiedzieć, że na Pomorzu, głównie trójmiasto.
Dzisiaj dużo się ode mnie nie dowiecie, bo piszę bardziej na siłę.
Jestem leniwa.
Nic mi się nie chce.. Chociaż w sumie chce.. spać.. ewentualnie zajadać się żelkami, a potem narzekam, że mi dupa rośnie.. 
Ale też, dlatego że pierwszego dnia nic takiego się nie działo. Możliwe, że powodem tego było niewyspanie moje, Pauli, jak i w sumie reszty.
Jedenaście a może dwanaście godzin jazdy autobusem - Kill me please.. !
Jedyny, odpowiedni komentarz.
Nie mogłam zasnąć, bo było mi nie wygodnie, a jak już się ułożyłam i wydawało mi się, że to będzie odpowiednia pozycja to za parę minut tyłek zaczynał mnie boleć i tak się nie dało... Albo, jeśli już udało mi się już zasnąć to jak nie ręka mi drętwiała to postój, a potem wszyscy rozbudzeni gadali albo te wyboje w Łodzi (wtajemniczeni zrozumieją).
Więc o ile w nocy mało co spałam, tak później nadrobiłam w dzień, w między czasie słuchając o aborcji, anime, robieniu mydła.. a i pakowaniu kogoś do okienka życia, znaczy sześciu różnych okienek i do każdego po jednej części ciała (Jego mogłabym tak wpakować, pokroiłabym go tą jego kosą i byłby na reszcie spokój c':).

*Postój*
*Wszyscy nie wyspani, stoją jak żywe trupy, nawet nauczyciele mają dość*
*Takiego jednego debila na tyłach nosi, a przez niego trzy dziewczyny i cały autobus musi słuchać jak grają w czółko*
P: Wywalmy go przez okno.
J: Czy młotek jest właśnie na takie sytuacje awaryjne?
P: Tak
J: *Snuje swoje plany: "Kacpełkuu! Mam dla ciebie kołysankeee! Będziesz lulał na wieki!"*

Z początku byłam pełna energii i pozytywnych emocji.
(Myślałam, że na wycieczce jodem się naćpałam, ale to chyba jednak kocyk dawał nam te pozytywne "wibracje" albo to było kopanie patologii z tyłów).
Może już wtedy potrzebowałam snu, bo mówiłam o układzie planetarnym... Żeby nie rozpisywać się na temat głupoty w autobusie to powiem tylko, że od dzisiaj mówi się "Jesteś wzruszający jak poduszka". To bardzo dobry komplement! A jeśli ktoś się obrazi to znaczy, że się nie zna! Hmpf!
Tak.. poważnie płakałam przez poduszkę. Tyle w temacie.
Widoki za oknem wcale nie pomagały w późniejszym niezaśnięciu - rzepak, las, rondo, wiatraki i znowu morze rzepaku...

*Wszystko co podziwiałam większość dnia.. nie uchwyciłam rzepaku ;u;*
"Tereny płaskie jak dziewczyna Patryka"

Jak można przeczytać w tytule, pierwszy dzień to była Łeba. Tylko Łeba.
Piasek, woda, parę mew i znowu piasek, piasek i więcej piasku w moich butach ~ opisałam wam właśnie nasz cały dzień.
No dooobra.
Było bardzo wietrznie, a niemądra Jessu żeby nie użyć gorszych obelg stwierdziła, że pójdzie w rozpuszczonych włosach, bo to w końcu tylko plaża. 
I tak właśnie mnie wydmuchało, że aż jeden kosmyk włosów zaczął mi lewitować.
Zdjęcia nie dam, bo moja mor.. twarz jest tam bardziej krzywa niż zwykle, mimo że chowa się za telefonem.
Ogólnie stwierdzam, że pogoda się udała i to bardzo.
Nie przewidziałam, że będzie tak pięknie i brakło mi koszulki z krótkim rękawkiem na ostatni dzień.
Jedyne co bym zmieniła to współlokatorki w pokoju.. Chciałyśmy być w 3-osobowym z Klaudią - dziewczyną z 1a (?), która z nami chodziła, ale pokoi brakło i wylądowałyśmy w szesnastce, czyli największej patologii, bo to u nas zbierali się chłopaki.. po czym chowali się po kątach pokoju.. a dziewczyny podrywały naszego wychowawcę.. Także ten no..
[Chyba zdziwienie nauczycielki jak zobaczyła mnie i Paulinę w jednym łóżku nie było najgorsze..]
I też dlatego kontakt był ze mną taki, że go nie było, bo prąd nie wyrabiał z ładowaniem telefonów c':

A teraz jakże fascynujące zdjęcia plaży... i może z dwa filmiki:



Nie chciało mi się usuwać rozmów... Przepraszam to tak trudno pobrać program do tego ;-; !
I jeszcze sorry za moją dłoń w jednym momencie, ale chciałam poprawić tel i zapomniałam o kamerce.. ups?



Może jeszcze dla urozmaicenia, bo więcej nie ma co wysyłać piachu..
Znowu wracam do robienia bezsensownych zdjęć! 



Oczywiście mówiłam, że na wycieczce kupię książkę..


I Puszełek dla osłody:


MUSIC:





~ Jessu Karola

sobota, 6 maja 2017

Jajecznica ze szczypiorkiem! #1

Konnichiwa!
Jak obiecałam tak jestem.. o dziwo po trzech dniach.
Nie cieszcie się tylko, bo jak piszę zbyt często, to potem są takie długie przerwy.
Na wstępie, w poprzednim wpisie zapomniałam dodać, że w między czasie założyłam kolejnego bloga, którego tematem głównie miało być CM, ale że ta gra chyba już całkiem wymarła (a przynajmniej ja nie mogę na nią wejść na żadnej przeglądarce) to jest o Imvu!
Można zapoznać się tam z moją patolą, o której kiedyś tu może wspomnę. 
LINK! 
Tak więc zapraszam, ale nie odpowiadam za wszelkie uszczerbki na waszej psychice oraz tygodniowe załamanie po przeczytaniu tego.
Na tym blogu w galerii znajdują się wszystkie zdjęcia z imvu, jakie były na tym blogu.

Ona poleca:

Widzicie? Aż brak słów!
A dzisiaj mam dla was cytaty z Jet Crew!!
Na początek mój ulubiony cytat Frosty'ego:

"Frosty: Chcecie zobaczyć go martwego...? Nie, nie posunąłbym się do tego... *Wzrok na Craze'a* Zacznij uciekać... Raz.."

Gra w szarady:

*Frosty pokazuje liść*
Craze: Pomarańczowy... klon.. liść.. roślinka.. 
 *Frosty podnosi różę, wskazując na płatki*
Craze: Kwiatek! Róża! Płatek, płatek, płatek!!! Kwiatek! Um... roślinkaaaa... fotosynteza, biologia? Nie wiem! Pieprzyć to, nie jestem biologiem! 
*Frosty nie wytrzymuje*
Frosty: CZERWONYYYY!!!!!!
*Zaczynają się zachodzić ze śmiechu*
Frosty: Kurwa, kolor czerwony! *Rzuca kwiatka* Ty pieprzony...
Craze: Czerwony! Czerwony!
Frosty: Jak to odgadłeś? Powiedz mi kurwa, jak to odgadłeś?! Ha? Pomiń to!
*Craze dodaje sobie punkt (?)*
Frosty: Wiesz co? Spierdalaj!
*I obaj w śmiech*


Kategoria: filmy 

*Frosty robi sobie rogi, żeby pokazać diabła*
Craze: Byk! Diabeł!
*Teraz Frosty pokazuje na siebie*
Craze: Diabeł... Sparta... penis...
Frosty: *Pokazuje na siebie oburzony* To jest Sparta?! Sparta penis? Devil inside! 

*Frosty pokazuje "x" z palców*
*"xXx (Triple X)"*
Craze: Krzyż, x? X-man!  X-files! Wolverine! 
*Frosty: wtf?*
Craze: x, x, x... x
*Frosty pokazuje trzy*
Craze: Trzy x.. x 4.. x 3... xbox 3! 
Frosty: To film!
Craze: X-man!!
Frosty: NIE!
Craze: Expendables! 
Frosty: NIEEE!
Craze: eks.... ekscytujący! X... xxxxx... sex! Pornhub 3! 3 x! 
*Frosty nie wie czy ma się śmiać, czy płakać*
Frosty: Pomijaj! Nie zgadniesz! 
*Chwilę później*
Frosty: To było Potrójny X! 
Craze: Powiedziałem potrójny X!
Frosty: Nie! Powiedziałeś x 3! Powiedziałeś potrójny X porno! 


Kategoria: zwierzęta

 *Craze zaczyna wydawać dziwne odgłosy, próbując udawać bobra, gryzącego drewno*
Frosty: Lodziarz! 
Craze: Co?
Frosty: Lodziarz!

 *Frosty ryczy*
Craze: Lew! Tygrys! 
Frosty: Są takie kabriolety!
Craze: Dodge.. ram
Frosty: Od nazw zwierząt!
Craze: Nissa... Toyota!! O kurwa, zapomniałem! Pieprzony kutas!! Czy to kutas?
Frosty:  *kopie fotel* Pieprzony jaguar!!!! 
Craze: Powiedziałem jaguar!
Frosty: Nie powiedziałeś! Powiedziałeś "pieprzony kutas".
Craze: Z Toyotą byłem blisko
*Frosty załamka*
  
*Frosty pokazuje na swoje jaja*
Craze: Robić siku! Małpa! Robić siku! Siku! Ee... ssać! Jaja! Kurwa nie wiem, KURWA! 
Frosty: Paw! (Peacock)
Craze: Ooo paw... 
Frosty: Sikam (pee) i wskazuje na pitola (cock). Paw!
Craze: Ale kurwa jesteś innowacyjny! 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
 Gdy postanawiasz założyć skype i okazuje się, że twoje karpie też mają, więc patologia przechodzi na nowy portal:

POZDRAWIAM PTASZNIKI :3!
Muzyczka: 


I to z rozkazu Lilu xD


 
~ Jessu Karola

środa, 3 maja 2017

Jeszcze żyje... chyba...

 ... to, że moja dusza jest martwa się nie liczy. Jestem hybrydą demona z wilkołakiem, pomęczycie się ze mną trochę skarby...
No więc tak... minęło prawie sześć miesięcy od ostatniego posta. Tak przynajmniej twierdzi moja matma, a przynajmniej to, co z niej zostało.
Poprawcie mnie, jeśli się mylę...
Być może to i siedem jak twierdzi Lilu.
Raczej tak jest, bo jeszcze nie dostała tego raka ode mnie i Juli.

PRZEPRASZAM NO, LENIEM JESTEM! 

Przyznam, że w tym czasie zabierałam się do jakiś tam wpisów, ale nic z tego nie wyszło. Jeden nawet ładnie się zaczynał: "Cześć wam... ponownie... po, praktycznie jakiś trzech miesiącach?". Jednak nie potrafiłam nic z siebie "wykrzesać" i tak się skończyły moje dobre chęci.
Wyszło z tego tyle, że moją jedyną aktywnością tutaj przez ten czas było usunięcie niektórych starych postów nic wam nawet nie mówiąc, bo... bo nagle wszystkie słowa z mojego słownika się ulotniły i nie umiałam się ładnie i składnie wypowiedzieć.
Każda moja próba kończyła się porażką, że tak to ujmę. Dlaczego? Sama chciałabym wiedzieć. Taka dziwna blokada twórcza. Jakby do napisania takich kilku prostych zdań była bardzo potrzebna.
Czy będzie mi to wybaczone, czy też nie zależy od was. (Na stos z nią! Na stos! Wiedźmaaaa!!)
Minęło tyle czasu, że zastanawiam się, czy ktokolwiek pamięta, że istnieje taki zakamarek w internecie.
Zaglądał tu ktoś w ogóle? Hm? Pewnie nie.
Ah.. Pozdrawiam użytkownika, Sylwester Stalovy, który piątego lutego zgubił się w internecie i trafił w moje skromne progi, poprawiając mi tym poniedziałkowy poranek. Uśmiechnęłam się czytając jego komentarz... miło.
Am, hm.. um... noo..
Czemu moją osobę tu znów przywiało? Co nakłoniło mnie do powrotu?
Chyba po części moje humorki, bo od kilku dni bardzo chciałam coś napisać.
Jakoś tak potrzebowałam tego...?
A teraz, gdy w końcu się do tego zabrałam, moje serduszko skacze uradowane, a palce same błądzą po klawiaturze, przelewając w nią moje myśli.
Cieszę się, że udało mi się przezwyciężyć na ten moment mojego, wewnętrznego lenia i postaram walczyć się z nim częściej. Przy dobrych wiatrach uwolnię swoją "wenę" i zaleje was postami. A, że jestem dość humorzasta to słuchając teraz jakiejś piosenki mam ochotę się rozryczeć..
Więc.. to chyba tyle z moich wyjaśnień (?).
JEŚLI KTOŚ TU DOTARŁ MOŻE ZOSTAWIĆ COŚ PO SOBIE W KOMENTARZACH :'3
A co? Też pobawię się w takiego raka typu "Zostaw like/superke".

Eeeh.. szykowałam na dzisiaj coś innego, ale ten wstęp wyszedł, aż za długi..
O czym mogłabym wam opowiedzieć, żeby ten wpis nie był taki nudny i żałosny? Co ja mówię, żałosny zawsze będzie. Jaki pan taki kram, prawda?
Moje geny idą w wpisy i ebola się szerzy...
Hmm.. może chcecie posłuchać o tym jak nauczycielka stwierdziła, że szykuje zamach? Niee...
A może o moich cudownych przygotowaniach do bierzmowania? Albo egzaminach? Nie, no co wy..
Moje życie wieje nudą.. kto by chciał słuchać..?
O moich ostatnich zdobyczach? Też nie... jeszcze ich nie przeczytałam bidulki, poczekacie trochę.

Ktoś: A może powiesz w końcu, dlaczego tak postów ubyło?
Dobre pytanie!
O tym mogę powiedzieć.
Była sobie mała, słodka i naiwna Jessu, która przypadkiem wkroczyła w świat internetu i całkiem przypadkiem założyła bloga, a że była mała to i głupia to ta głupota szła we wpisy.. I tak sobie dorastała w tym świecie z przyjaciółmi, a wraz z nią jej posty. Jej poziom wznosił się, a zaraz potem szybko upadał na ryj niczym Flard.
Niestety pisała je, bo pisała, a jakość na tym cierpiała... Nie dało się ich czytać, bo były tak bardzo dziecinne. Jednak robiła to dalej, bo czerpała z tego satysfakcję.
Któregoś dnia coś w Jessice umarło - jej urocze i głupiutkie, jak ona sama, serduszko zostało zranione. Trzynastoletni/czternastoletni Jessik był bardzo przywiązany do swojej.. tak właściwie pierwszej miłości [takiej pierwszej bardziej prawdziwej, powiedzmy].
Parę osób mówiło, że "on" zabrał te jej lepszą część.. Hm.. Jednak tak się złożyło, że w tym czasie zaczęła powoli dojrzewać. Miała jakiś tam progres, a co za tym idzie gdzieś zniknęła ta jej dziecinność.. I trochę zgubiła się ta "uroczość".
Dlatego ten blog już mało pokazywał tej prawdziwej jej..
Ale części postów było jej szkoda, dlatego je zostawiła. Trochę też dla wspomnień..

Oto i cała historia w takim dużym skrócie.
Żeby nie było, trochę tej "uroczości" jest we mnie nadal, ale nie tyle co wcześniej i na pewno nie wylewam jej już wszędzie.
Jeśli wytrwał*ś do końca to masz ode mnie dużą truskawkę!
Oczywiście TRADYCJA <3

Dziękuje eboli Qu .-.
Poza tym...
"Jajecznica ze szczypiorkiem,
 It's like your tongue has to learn"


~ Jessu Karola

niedziela, 20 listopada 2016

"(..) Jedna dusza w dwóch ciałach"

No, hello c:
Także ten, po raz kolejny w życiu nie wiem, jak zacząć wpis... Cóż... Więc.. Noooo... Długo mnie tu nie było prawda? Jednak to tylko kilka dni albo tygodni. W każdym razie miałam dłuższe "przerwy", ale jak już to mówiłam SZKOŁA.
W sumie, brak weny też się przyczynia... Który w tym momencie mi doskwiera 


Btw, awww w końcu na blogspot są emoji... Teraz może nie będą mi wyskakiwać pytajniki, za każdym razem jak jakąś dodaje 😀 💩 🙈 😏

Dzisiaj chciałam popisać o jednej z najlepszych rzeczy jakie mogą spotkać człowieka. Nie, wcale nie mam na myśli miłości, chyba że właśnie takiej.. "przyjacielskiej", Jest w ogóle takie określenie XD?, bo to właśnie mieć przyjaciela i cieszyć się czasem spędzonym z nim to ten największy skarb, czyż nie 💖?
Przyjaciel to osoba, która rozumie cię praktycznie bez słów. Nie przeszkadza mu jak wyglądasz, nie zacznie cię wyzywać, za twoje zainteresowania. Możesz z ryja być jak "pół dupy zza krzaka" jakby to powiedziała pewna osoba i co z tego? Przyjaciel nie będzie cię przecież za to oceniał a nawet pociśniecie z siebie nawzajem bekę... z siebie nawzajem..


"Ty.. chujoledziu!"
"Kutasumie!"
"Ciporągu"
"Ty tamponie zły!"

Dla niego liczy się to co wewnątrz, a nie na zewnątrz. Nie ważne czy jesteś gruby czy chudy, z miasta czy ze wsi, piękny czy brzydki, niski czy wysoki... W przyjaźnie nie ma to żadnego znaczenia.
Przyjaciel to osoba, która pomoże ci w każdej sytuacji, nie zostawi cię na lodzie, wesprze jeśli tylko tego potrzebujesz. Praktycznie zawsze znajdzie dla ciebie czas, nawet jeśli nie ma zbyt wiele dla siebie. Możesz pisać/rozmawiać z nim godzinami, a i tak nie masz go dość...
Oni są po to, żeby wywoływać na naszych twarzach uśmiechy, ale też łzy, tylko nie smutku, a szczęścia. Ubarwiają nasze życie i dzięki nim, nigdy nie jest nudne.
Dla mnie to po prostu moje złote duszyczki, które nawet gdy nie wiedzą co powiedzieć to, samą swoją obecnością i staraniami w większym lub mniejszym stopniu poprawiają samopoczucie. Duszczyki, z którymi nawet najprostsze czynności to wielkie przeżycia.

Nieskończona dawka śmiechu, patologi, niesamowitych historii oczywiście dla nas, bo reszta nie jest w stanie pojąć tej głupoty.
Bywają też gorsze momenty.. Ale po paru rozmowach, wymianach spostrzeżeń i rad jesteśmy w stanie wspólnie dojść do jako takiego rozwiązania lub chociaż łatwiej to znosić..
A najbardziej zaskakujące jest to, że zawsze znajdzie się jakiś temat do rozmowy... Z najlepszym przyjacielem, możecie obejść Ziemię dookoła, a gęby nie będą się wam zamykać 👌

A teraz nasuwa się pytanie... Czy internetowa przyjaźń istnieje?

Ależ oczywiście! Mimo, że na ten temat są różne, sprzeczne opinię to jak najbardziej jest ona możliwa i istnieje, a co najlepsze może okazać się bardziej trwalsza niż z kimś z twojego otoczenia.
To tylko kwestia podejścia do tego i tej.. mocnej wiary.
Co prawda mówi się, że nie zawsze dana osoba, może być kimś za kogo się podaje. Też racja. Z początku pewnie nie powinno się przesadzać z zaufaniem do nowopoznanych posób, ale czy podobnie nie jest w relacjach "na żywo"? To też nie znaczy, że każda napotkana w internecie osoba to pedofil, który się na ciebie czai.
Juli jeszcze się na mnie jak widać nie rzuciła, mimo że to wróżka zboczuszka... 😏
Jak dla mnie w takiej przyjaźnie po prostu trzeba być bardzo wytrwałym i ciągle wierzyć, że kiedyś z naszą przyjaciółką/przyjacielem się spotkamy, prędzej czy później. Na to trzeba też dużo siły, co sprawia, że jest jeszcze piękniejsza. 
No, ale jak to się mówi: Kilometry? Nie istnieją! Jak mój mózg
Więc... nie mam pojęcie, co mogę napisać jeszcze o przyjaźni...
Oczywiście są też fałszywi przyjaciele, a to już bolesna sprawa, jakaś osoba, można powiedzieć jest dla ciebie wszystkim, ale ty dla niej nikim i udaje tylko, że cię lubi. Fałszywe uśmiechy, słowa, gesty...
Jednego dnia miłe słowa, a drugiego obgaduje cię i wbija nóż w plecy... Eh... Ale zakłamani ludzie znajdują się wszędzie, prawda? Więc, czy to powód do rezygnacji? Poddania się z szukania swoich bratnich dusz, tylko przez zły "start"?


Dlatego, teraz jedyne co mogę zrobić to...
Dedykacja dla: Juczi, Liliś i Pauli x3
Dziękuję, za to ogólnie, że jesteście.
Że zawsze mogłę na was liczyć, mimo że czasem potrafiłam się żalić godzinami to byłyście w stanie tego słuchać ;-;
Za wszystkie nasze "głupawki" 😜😏
Przegadane godziny 💬
Za wszystkie wspomnienia, które prędką nie uciekną i oczywiście, których jeszcze przybędzie 😋
Za to, że pisząc z wami nie potrafiłam się nie śmiać 😂
Że dzięki wam, mam w sumie po co istnieć 💕
Jesteście jak moje adoptowane siostry
Za waszą szczerość!
Też za to, że z wami mogę się dzielić najgłupszymi pomysłami x3
I jeszcze pewnie mogłabym wymieniać..


~ Pozdrawiam jeszcze Julkę, która namówiła mnie do tego wpisu.. ~


"Rzeczy zmieniają się wokół nas, zmieniają się także i ludzie, którzy zniżają się do poziomu rzeczy,
ale nie zmieniają się przyjaciele, co udowadnia,
że przyjaźń to coś boskiego i nieśmiertelnego"
 

 "Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem"


"Kim jest przyjaciel? To drugie ja" ~ Władysław Grzeszczyk

 Przepraszam wpis marny, ale brak jakiejkolwiek weny się mnie trzyma ;-;


~ Jessu Karola

piątek, 7 października 2016

Ciekawostki o mnie #2

Hiiiii!
Moje żelko-nutko-misio-kotki, czy jak tam jeszcze na was mówiłam, witam ponownie na tym, jakże interesującym, wcale nie rakowym blogu. Ah, mam nadzieję, że czujecie ten sarkazm :')

Dzisiaj postanowiłam, że zrobię ciekawostki o sobie, ponieważ nie mam ochoty, jak i czasu na nic innego, a to w sumie pisze się mi całkiem przyjemnie, taki luźny wpisik. Ale zanim to, chcę sobie zarzucić takim infem. Mianowicie:
Zapraszam was na blog mój i Pauliny: Stories [LINK]
Tam wznawiamy pracę, nad opowiadaniem, a w sumie książką, o dziewczynie, która dąży do tego, aby znaleźć i zemścić się na zabójcach lub porywaczach swoich rodziców. Przyokazji, odkrywa mroczne sekrety swoich przodków. Niedługo skończę przepisywać drugą część prologu (Już wczoraj zaczęłam), a w trakcie pisania jest trzecia. Tak, ten prolog jest długi, trzeba przyznać, ale liczę na pozytywny odzew ^^

No dobrze... Ciekawostki! Dzisiaj mogą być one bardziej negatywne.

1. Jestem osobą bardziej introwertyczną, choć pewnie można mnie uznać za abswertyka.. poniekąd.
[właściwie to takie combo - nieśmiały introwertyk, a do tego pesymista o czym będzie niżej]

Zaskoczeni? Myślę, że nie, a przynajmniej nie powinno to dziwić większość osób. Mogę sprawiać czasem wrażenie roześmianej optymistki, osoby wygadanej i wręcz przepełnioną radością z otaczającego mnie świata. Faktycznie, czasem jak mam dobry humor, to tak się trochę zachowuję, a jak zacznę się śmiać, to nie raz nie mogę przestać, aczkolwiek nie zawsze i nie przy każdym - to bardziej moje zachowanie w wąskim, dobrze znanym gronie lub właśnie na portalach takich jak blogspot.. W większym gronie ludzi, czy w miejscu, gdzie jestem bardziej.. "na widoku" odzywa się moja nieśmiałość, która nie pozwala mi się przełamać, szczególnie przy nowo poznanych osobach.
Do tego nie przepadam za rozmowami w zbyt dużym gronie ludzi, 4-5 może być (o ile znam te osoby tak lepiej..). Czemu? Właściwie nie wiem.. Może to to, że nie lubię się zbytnio "przekrzykiwać", wpychać w rozmowy, a im więcej osób, tym więcej różnych myśli, każdy zaraz ma coś do powiedzenia.. a Jessik siedzi i słucha.. Niezbyt komfortowo mi też, gdy czuję na sobie wzrok tylu osób..
Tak samo jest z dużymi imprezami (nie mówię tu o dyskotekach szkolnych, choć jakbym miała być sama to wrr..). Przykładowo festyn, na którym byłam kiedyś z ciotką, wujkiem i bratem. Na początku byłam pełna energii, nawet mi się tam podobało, mimo że nie miałam zbytnio co tam robić (natomiast mój brat bawił się na dmuchanych zjeżdżalniach itd). Niestety po, zaledwie kilkunastu minutach, miałam dość, źle się tam czułam, już nie mówiąc o moim kompletnym braku zainteresowania, ale później jak pojechaliśmy na lody oraz do Mack'a to czułam się lepiej. Po prostu ta ulga, gdy opuszczałam ten teren.. nie do opisania.
Może i można uznać mnie poniekąd za osobę aspołeczną..


2. Kooochaaam kaptury! ❤.❤
Najbardziej bluzy z kapturami, jak są czarne to już idealne. Dlaczego? Dzięki nim mam ograniczone pole widzenia po bokach. A co się z tym wiąrze?  Jestem taka psuedo bezpieczna, odcięta od reszty ludzi, z którymi nie mam ochoty zamienić słowa, czasem nawet "cześć...". Zawsze taka myśl - "może mnie nie rozpozna.." (Zaleciało emo ;=;)


3. Podobają mi się niektóre rany i blizny.
Od w sumie nie tak dawna, gdzieś pomiędzy końcem lipca, a początkiem sierpnia objawił mi się właśnie taki fetysz do blizn i wszelkiego rodzaju nacięć, o ile nie ma tam zbyt dużo krwi. Oczywiście nie wszystkie, tylko te mniejsze i nie na twarzy. Najzwyczajniej uważam, że na swój sposób mają swój urok, chodź niekiedy mogą przypominać chwile naszych słabości... Skąd mi się to wzięło? Dlaczego? To dziwne, chore, mam tego świadomość, ale pojęcia zielonego nie mam od czego. Mogę mieć tylko przypuszczenia, ale nie koniecznie trafne...


4. Jestem poniekąd pesymistyczna. Kolejna rzecz, która ściśle łączy się z punktem 1., a szczególnie z moim wycofaniem i nieśmiałością. Ale nie tylko, do tego dodać można również małą wiarę w siebie i swoje możliwości. W większości przypadków, gdy coś mam zrobić na pierwszym planie zawsze są minusy, coś co może się nie powieść. Niekiedy nawet snuje swoje czarne scenariusze. Po prostu mam zjebany tok myślenia i czasem wole się nie odzywać niż powiedzieć coś totalnie bezsensu...

Przykład: Mam spotkać się z nową osobą, twarzą w twarz, fakt dokonany:
- Przecież jestem nudna... O czym z nią gadać?
- Jestem zbyt nieśmiała! Omg, nie dam rady!
- A co jak nie spodoba jej się mój charakter
- Boże... Jak ja wyglądam!!
- Mój ryj na pewno wzbudza falę śmiechu
- A co jak nie znajdzimy wspólnych tematów..?
- Agh.. moje pojęcie na temat filmów i seriali jest takie marneee... Jaka jest szansa, że czyta książki..?
- A może to jakaś typowa sucz?
- Aaa jak mnie wyśmieje, przecież jestem taką tępą idiotką..

Powiedzmy, że to taki przykład.. Oczywiście w zależności od osoby, sytuacji wygląda to inaczej.. odzywa się ta moja mieszanka emocji.
 (Wznieć we mnie mały płomyk, a strzelę niczym wodór, ale nie wiem czym. Płaczem? Złością...? - nie ma jak porównania do chemii...)


Żeby nie było, że każda jest taka dołująca...

5. Czasem lubię słuchać muzyki klasycznej, szczególnie jak gdzieś w tle pojawia się wiolonczela lub skrzypce, ewentualnie inne instrumenty smyczkowe (Widzicie, nie tylko rockiem żyje ^^). Sprawdza się do nauki, jest spokojna, nie rozprasza mnie i nie chce mi się przy niej skakać i szaleć, jak wczoraj gdy do zadania z histy włączyłam "Fallen angels". Z początku zaczęłam drzeć mordę, a ostatecznie wstałam i mnie poniosło... Dzwięki skrzypiec mnie uspokoiły.
W tym momencie, aż zatęskniłam, za grą na tym instrumencie. Szkoda, że już zapewne mało co pamiętam...


No to ten... To był ostatni punkt. Tak mi się na szczerość zebrało, nie sądziłam że będzie taki długi, jak na zwykłe fakciki o mnie.
Nie długo postaram się dodać, moje rysunki i krótkie recenzję niektórych książek, które przeczytałam na wakacjach. A co najważniejsze... JULKA KONCZĘ KOSOGŁOSA XD
To wszystko, spokojnego i przyjemnego weekendu wam życzę!

Music:




Papa
~Jessu Karola

wtorek, 28 czerwca 2016

Trochę o mnie! #1

Witam ponownie!
Dzisiaj miałam dodać tłumaczenie jednej z piosenek Black Veil Brides, ale jeszcze nie mam przetłumaczonej jednej zwrotki, a chce odetchnąć pisząc jakiś wpis, taki bardziej na luzie. Jutro albo dzisiaj wieczorem tłumaczenie się pojawi, tak zgaduję, chodź nie jest ze mnie żaden tłumacz, a robię to.. chyba bardziej dla samej siebie? Jakby próba lekkiego poszerzenia swojego zasobu słówek, który jakby nie patrzeć jest ubogi.. więc no, jakieś super to nie będzie, ale staram się nie tłumaczyć tego dosłownie..! (Mimo, że na staraniach może się skończyć)
+ Moje nocowanie u koleżanki się przesunęło, bo mama zabrała mnie do ciotki, gdzie się zasiedziała, a później wzięła ze sobą jeszcze kuzynkę na noc.Także muszę jakoś cały dzień wytrzymać z tą małą małpą i świnką Pepą. Nie wiem czemu, ale już zdążyła mnie zaciągnąć do rysowania, bo "ładnie rysuję"? XDD? A dzisiaj wyciągnęła plastelinę i cały czas chciała, żebym lepiła kangura, którego rozwalała za każdym razem... ☺️
Tak więc może kilka ciekawostek o mnie? Myślę, że może być ciekawe, może... Ta.

1. Kocham lakiery do paznokci!
O ile jakoś nie szczególnie się maluję to lakiery uwielbiam! Najbardziej czarny i biały *o* Zawsze maluje sobie wtedy na jednym paznokciu łapkę kotka. Miau!



2. Kocham kolory, wszyyyystkieeee!
Pamiętam, że jak byłam młodsza nigdy nie mogłam się zdecydować na jeden, co może zostało mi trochę do teraz. Chociaż jednak obecnie preferuję ciemne barwy.
Jako 5-6 latka zawsze jak coś rysowałam to było tęczowe, np. Sukienka księżniczki, co niezbyt odpowiadało zazwyczaj moim rówieśniczkom. Pamiętam jak raz podczas takiego wspólnego kolorowania skończyłam w osobnym stoliku. Ups..? Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, o co im chodziło. Nie trzymałam się jakiegoś "schematu"? Dany obiekt musi mieć JEDEN kolor? Nie mogę puścić swoich wodzy fantazji i dorobić linii tam, gdzie jej nie ma?



3. Jak miałam 5-6 lat jarałam się jeżami, bo mój tata znalazł jednego chyba w garażu i trzymał go przez jakiś czas. A ja zawsze przychodziłam i patrzyłam jak jadł jabłka.
W sumie nie pamiętam, co później z nim się stało. Raczej wypuściliśmy go na wolność.



4. Gdy byłam w drugiej klasie, ciotka nazywała mnie landryną, bo uwielbiałam różowy i fioletowy, ale głównie różowy. No i miałam duuużo różowych ubrań, z czego potem prawie wszystkie poszły do oddania gdzieś.. tam..



5. Uwielbiam zapach nowych książek.
Może też, dlatego wolę mieć swoje niż pożyczone z biblioteki, ale i tak główny powód jest taki, że lubię wracać do niektórych książek, choćby i fragmentów.. No i nic tak nie cieszy oka jak własna półka pełna książek (.. albo półki).


Może kiedyś dam więcej. Teraz mykam, żeby bateria mi wytrzymała cały dzień.

MUZYKA
Żeby was nie zamęczać jednym zespołem...

Papa :3

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Jessi i Julczi mają mensza?!

Hej, hej hola! ^^
Na wstępie... Julczi wiedz, że ten wpis jest (przez ciebie! xd) twoją zasługą.
Cóż pozdrawiam Lili, Juliś, Anię, Aalasię (z którą mam iść po bułki ^^) oraz yyy... Adama! To nic, że on nie zna tego bloga, bo uznałam, że jest tak debilny, że mu nie podam, ale pozdrowić mogę, prawda? A czemu pozdrawiam w ogóle innych? Bo mam taki kaprys.
Nudzę się, a nawet bardzo, a od wczoraj nie mogę się zabrać za książkę. Do tego ta moja "depresja". Yhhh, jakieś dwa, trzy dni nie miałam kompletnie humoru, ale dzisiaj nie jest już tak źle albo na razie nie jest źle, bo miewam huśtawki nastroju.
Znając życie wieczorem zacznę ryczeć w poduszkę. Chociaż może nie... W sumie będę u koleżanki, więc powinno być okey. Ona zawsze mnie rozśmieszy. Obejrzymy "Obecność 2"!!!

Może zanim zacznę wszystko tłumaczyć to naprostuję jedną rzecz. Nie, nie mam chłopaka! Lili i Julczi ubzdurały sobie, że chodzę z Brendym (nowy w watasze), ale tak nie jest. Tak właściwie to my się nawet jako tako nie znamy, a co dopiero mówić o miłości. To  chyba tak nie działa.
W ogóle zauważyłyście, że mój humor się pogorszył jakiś dzień po tym jak dołączył? Nie obwiniam go w żadnym wypadku, ale to.... Dziwne.. trochę.
Ok, więc mogę pisać o czym miałam pisać. Masło maślane, nie umiem się wypowiadać, ale mój polski być bardzo dobry! Wy musieć tylko uwierzyć!
Tak więc, ja i Jula mamy wspólnego męża, a jest nim... UWAGA!!! Andy Biersack!!! Aaaa! Tak to niesamowite! Małpa zaraziła mnie i teraz on jest dla mnie jak narkotyk. Brałabym go jak maryhę *----*
 To gównie przez te NIEBIESKIE oczy. Są jak magnes, przyciągają mnie i hipnotyzują. Do tego te czarne włosy. Awwwrr.
Dlatego postanowiłam, że napiszę coś o tym zespole, który tak wasza Jessi pokochała. Będę korzystać, trochę z tego, czego dowiedziałam się od Julki, trochę z neta i asków. Więc może już zacznę?

Ogólnie o zespole:
Powstał w stanie Ohio w Cincinatti w 2006r, kiedy Andy przeprowadził się do Los Angeles. Znani są z mocnego makijażu, czarnych ubrań i długich włosów. Styl typowy dla lat '80 dla capel glam metalu.

15-letni wokalista Andy Six zaczął szukać muzyków z wizją stworzenia nowoczesnego Misfits. Spotkał Motleya Crue i Kissa, który napisał teksty odnoszące się do wyrzutków. Utwory były z przesłaniem dla ludzi pozbawionych praw, nie tolerowanych. Miały przywrócić ich do społeczności i pasji, które było tak popularne w Rock 'n' Rollu.
Na początku zespół przeszedł wiele różnych zmian. Wszystko zaczęło się na poważnie, kiedy Andy przeprowadził się do Los Angeles. Teledysk do piosenki Knives and Pens opowiada o trudnościach amerykańskiego, dorastającego chłopca, który był traktowany jako wyrzutek z powodu swojego wyglądu i o trudnościach jakie towarzyszą młodzieży na co dzień. Już w pierwszym tygodniu od dodania wideo na YouTube obejrzało go tysiące ludzi. Miesiąc później teledysk osiągnął milionową ilość wyświetleń.
Kilka tygodniu później Andy rozpoczął poszukiwania nowych członków do wypełniania zespołu. Dzięki Craigslistoowi Adowi Andy skontaktował się z basistą Ashley Purdy. Andy znał Ash z jego poprzednich zespołów. Ashley grał bardziej brudnego Rock n' Rolla i Glam Metal. Wspólnie udało im się zmienić koncepcję zespołu, którą widać do dzisiaj.
Następnie, w poszukiwaniu pozostałych członków zatrudnili Jinxxa. Andy i Ash wiedzieli o nim wcześniej z kręgów Hollywood. Jinxx grał klasykę i był muzykiem z wykształcenia. Był w stanie dodać nowy wymiar brzmienia zespołowi. Członkom zespołu jednak nadal brakowało kogoś na wzór "niszczarki", kogoś, kto mógłby wnieść heavy metal i melodyjny dźwięk, którego zespół szukał. Jinxx polecił swojego kumpla Jake Pittsa, ponieważ grał z nim przedtem. Po spotkaniu z Jake widząc jego talent, byli pewni, że był stworzony do tego zespołu. We wrześniu 2010 roku Christian Coma podjął kroki w celu zastąpienia Sandry Alvarado jako perkusista zespołu. Jego widowiskowość i styl nadawały się być idealne dla projektu. Każdy członek był w stanie wnieść coś do ich brzmienia i pomóc Black Veil Brides stać się zespołem, mogącym doprowadzić do zmiany w muzyce Rockowej i Heavy Metalowej
~ Z zapytaj Ta od FUN xd


Członkowie:


Andrew Dennis "Andy" Biersack
(O nim będzie chyba najwięcej.. he..)
 Urodził się 26 grudnia 1990 w Milwuakee. Jest wokalistą i autorem tekstów. Jego mama ma na imie Amy a tata Chris. Ma niebieskie oczy, jego naturalnym kolorem włosów jest blond. Jego szczęśliwą cyfra jest szóstka. Szczęście mu przynosi wymalowanie jednego paznokcia u prawej ręki. Umie grać na syntezatorze, keyboardzie, fortepianie, gitarze zwykłej i basowej. Mając 16 lat zrobił sobie pierwszy tatuaż (na lewej ręce-czaszke). Używał pseudonimu Andy Six. W tym roku wydał solowy album "The shadow side". Na potrzeby projektu używa teraz pseudknim Andy Black. Andy był wychowywany w rodzinie katolickiej jednak gdy dorósł przeszedł na ateizm. Był prześladowany w szkole z powodu nadwagi Gdy podczas koncertu skoczył ze sceny i połamał sobie żebra nie chciał zawieść swoich fanów i dokończył śpiewać piosenkę, ochroniarze musieli mu zabrać mikrofon. Najczęściej to jemu się coś dzieje podczas koncertów. Jest w zespole od początku. Bardzo lubi koty. Ma żonę, Juliet.



Jeremy Ferguson "Jinxx":
Urodził się 7 stycznia, 1986 roku, Webster City. Jest w zespole od 2009. W 2012 roku ogłosił ślub z Sammi Doll, a w 2013 się rozwiedli. Powodem była zdrada. Gra na skrzypcach i gitarze (?). Jego znakiem zodiaku jest koziorożec, tak samo jak Andiego.



Ashley Purdey:
28 stycznia 1984r, Berger, Kalifornia. Jest certyfikowanym grafikiem. Lubie udzielać się towarzysko, ale jest nieśmiały. Wokalista i basista. Stworzył linie swoich ubrań. Jego znak zodiaku to wodnik.



Jake Pitts:
21 sierpnia 1986 rok. Jest gitarzystą i pisarzem muzycznym, również producent (?) i inżynier. Zaczął grać w wieku 13 lat, teorie i podstawy gry na pianinie poznał od mamy. Zaręczony, a może już żonaty nwm xd



Christian Coma " CC":
21 kwietnia 1984-5 rok, Los Angeles. JegJeulubiony kolor to zielony, a napój Wild cherry pepsi. Na perskusji grał od dłuższego czasu, a zaczynał jako perkusista jazzowy. Lubi spędzać czas na plaży lub oglądając ulubione programy, jak Family guys czy Pohamuj.


Logo:



Muzyka:





Paaa :3

niedziela, 15 maja 2016

Facebook'owa historia matki i córki

Bez zbędnych ceregieli zaczynam opowiadanie.
Jessika i Julia miło spędzały czas w swoim domu. Nigdy się nie kłóciły, obie były bardzo, ale to bardzo (nie)normalne. Julia usiadła na lampie i przywitała się z swoją mamą. Ona zaś spojrzała na nią. Skrzywiła się
- Cześć, uważaj bo spadniesz
Julka spiorunowała ją wzrokiem. Przeszła na żyrandol i zaczęła się na nim huśtać niczym Miley Cyrius na kuli burzącej
- Nie marudź matka - Odwarkuje
Jessika tylko westchnęła i dała sobie spokój. Jak sobie coś zrobi to będzie jej wina, mogła słuchać - Pomyślała. Usiadła na sofie i sięgnęła bo niedawno zakupioną książkę. Julka, która siedziała praktycznie nad nią, wylała na jej lekturę mleko od Siwego.
- Upsss nie chciałam c: - Zachichotała
*Smuteczeg Jessiki*
- To nowa książka małpo! - Popatrzyła na nią mrużąc oczy - Skąd masz to mleko -.o?
Juliś zabrała jej marker i uciekła z książką do kibla.
- Mam swoje sposoby! - Krzyknęła ze środka
Narysowała na każdej stronie książki dużego kutasa na całą stronę, po czym wyszła z łazienki. Jessika była dociekliwa i pytała dalej.
- Ja nie wiem gdzie ty łazisz i co robisz w nocy -.-
Zamknęła i dokładnie wytarła książkę. Z uśmiechem na twarzy oddała jej lekturę.
- Z SIWYM? DZIECKO MI ROBI WIESZ? - Wydarła sięsię
Juliś poszła do lodówki. Zjadła wszystko, a później zasiadła przed telewizorem. Włączyła "Świat według Kiepskich". Jessika postanowiła dać jej spokój, w końcu takie już są nastolatki. Odłożyła książkę. Poszła do kuchni, a Julka już widząc kroczącą matkę w tamtym kierinku przeczuwała najgorsze i postanowiła się oddalić. Otworzyła lodówkę.
- Jesteś gorszym szkodnikiem niż twój ojciec! - Krzyknęła
Poźniej usłyszała tłuczące się szkło i szczekanie psa. Wróciła do salonu. Zastała wybitą szybę, a za oknem widziała córkę, która ucieka z psem. Biegła do lasu na jagody, a po drodze zostawiła psa i zadzwoniła po hycla. Jessika widząc to pobiegła za nią, ale potknęła się o gałązkę i wpadła do dołka.
- Córuuuuś? - Wołała
Ale córka miała wywalone na matkę.
- Allah Akbar!!! - Wykrzyczała
I wysadziła jej dom. Jessi jak tylko usłyszała wybuch, wyskoczyła z dołka. Juliś znalazła kosę i wzięła ją pod pachę. Jej matka złamała jedną gałązkę i poszła szukać córki.
- Gdzie jesteś smarkulo? Teraz przegięłaś! - Syknęła
Julia to usłyszała i pobiegła z krzykiem.
- CIOCIA MAMA CHCE MI DAĆ W DUPE
Na co Jessika odkrzyknęła
- SIOSTRA TWOJA SIOSTRZENICA ROZWALIŁA DOM
Dogoniła ją i wskoczyła na nią. Juliś uderzyła ją w głowę kosą.
- Spadaj kutasgu - Odezwała się
Ale matka była szybsza i uniknęła ciosu. Złapała jej rękę i wyrwała kosę.
- Sama spadaj -.-
Uderzyła ją kijem w łeb. Julczi ogłuszyła ją swoim piskiem. Jessika złapała się za głowę.
- Nie krzycz taaak! ;-;
- Giń smrodzie!!! - Krzyczała - JAHAHAHAH
- Smrodzie? - Biegła za nią - Jakby ojciec nie spiepszył to nie było by ci tak wesoło! ;-;
- Ale to zrobił! A wiesz czemu? Bo byłaś kiepska w łóżku! Wolał być ze mną! - Biegła dalej
( Taka trochę patola x'D)
Jessika wybuchnęła śmiechem
- Z dzieckiem by się piepszył? Przecież to gwałt!
- Sama tego chciałam XDD!
- Tak czy siak to podchodzi pod gwałt mała
Wyskoczyła przed nią i złapała ją za rękaw, gdy chciała uciekać.
- "Mała" ?!?!? Małe to ty masz mamuśka XD! - Zaśmiała się Julka
- Uważaj, bo to ja teraz mam kosę smarku
Jessika pstryknęła ją w nos. Julczi ugryzła ją w rękę, przy okazji śliniąc. Matka skrzywiła się i puściła córkę. Myślała, że będzie chciała uciekać, więc podstawiła jej nogę, ale ona stała w miejscu.
- No dawaj! Uderz mnie! Pozwę cię! Mam adwokata już załatwionego!
Jessika tylko złapała ją za rękę, a wcześniej związała jej usta, żeby nie gryzła. Zaczęła ciągnąć do domu.
- Przecież domu nie ma - Julka westchnęła ciężko
"Nie trzeba było rozwalać klucho" - Pomyślała
- Ty rozwaliłaś, ty naprawiasz - Uśmiechnęłam się Jessi
- Jak świnie zaczął latać - Uśmiechnęła się arogancko
Jessika wyciągnęła różdżkę od siostry, Lili i wyczarowała świnię, która miała skrzydła i latała nad nimi.
- Coś jeszcze? - zapytała
- Tak, dom
- To już ty jakoś załatwisz c: Chodź raz zrób coś sama
Juliś zabrała jej różdżkę i wyczarowuje ich stary dom, a obok dużą, piękną willę.
-No. To teraz idź tam, gdzie twoje miejsce -mówi i wchodzi do willi po czym zamyka drzwi na kilkanaście tysięcy zamków.
Jessika wkurzyła się na córkę. Jej oczy zrobiły się czerwone, a z jej pleców wyrosły długie macki. Podleciła do drzwi i nimi je wyrwała
- Córa gdzie jesteś? c:
- OMGGG ! TO GODZILLAAA !! - Pobiegła do kibla
- Jaka godzilla? >< Ghoul jak już
Wbija oknem to kibla i wyrywa jej różdżkę.
- AAAAAAA - Zaczęła piszczeć
Wzięła szczoteczkę do zębów i ucięła sobie głowę. Jessika nachyliła się nad nią i stała normalna.
- Słońce to tylko szczoteczka - Dotknęła jej szyji - A to keczup
THE END ^^

Tak skończyła się przygoda niedojebanej matki i córki c:

Muzyka:

Oraz taki słodki gifek *,*



Paaaa ^^

sobota, 14 maja 2016

Historia dwóch idiotów - Kabaret Jessi und Lili

Hi
Witam was bardzo serdecznie w kolejnym wpisie tutaj. Dzisiaj przedstawiam wam jeden z lepszych kabaretów by me and Lili! W rolach głównych pan Mietek (ja) i Zdzisek (Lili). Zapraszam dk czytania...
Pssst Lili nawet nie wiem gdzie to się zaczyna. Powiedzmy, że tu (emotki konieczne od tego zrodził się pomysł xd)
Przychodzi Mietek do Zdziska. Puka, a Zdzisek mu otwiera drzwi.
- Witaj mistrzu
Mietek wszedł wkurzony i wywalił stół
(╯°益°)╯彡┻━┻
Przyjaciela kompletnie nie obchodzi, co go tak zdenerwowało.
- Tam są drzwi Mieciu
○(°▪°) °[]
Mietek się uspokaja i poprawia stół.
┬─┬ノ( º _ ºノ)
- (°•°) ! mam pomysł!
Powiedział Zdzisio, a Mietek zmienił się w słuch, ale wpierw z grzeczności zapytał
- ( * ^ * ) Jaki?
- (-;-)°[] Mietek sprzątaj dom inaczej wiesz gdzie drzwi
- (ಠ o ಠ)¤=[]:::::> [Miecio atak mieczeeem]
- <:::::[]=◆ °(<¿<) Walcz tchórzu
*kilka sekund później*
- Japitole jesteśmy duchami!
Miecio i Zdzisek trafiają do nieba, ale Zdzisek zostawił dziewczynę modelkę na ziemi więc obaj wracają.
- (•-•|||/\(°¿°) Co za szpan na dzielni. Modelka he he B)
Odezwał się Zdzisek
- Zabawia trwa dalej ? ( o.o )
- (•¡•) To Miecio nie wiedział?
- (;ω;)  Miecio jest tępy
〣( ºΔº )〣 Zdzisio nie wiedzieć?
Przybyli sobie piątki, bo jak się okazało Zdziś też był tępy.
( Jebać nie będę przerabiać. Kopiuj wklej jak było )
Z: (°¿°){ Mieciu przedstawiam ci moją dziewczynę modelkę} (•.•|||
M: w(°o°)w {Zdzisio nie spodziewałem się że taką dupere wyrwiesz}
Z: (~•○){Mieciu kolego twój szczęśliwy dzień. Wiesz czemu?}
M: { Nie wiem Zdzisek } ( O.O )
Z: (•.•)/{ Mietek moja dziewczyna ma siostrę bliźniaczkę lekarkę} (•.•|||
M: { O jaaa Zdzisek niech cię uściskam } (/ ^_^)/
Z: \(^-^\){ Nie musisz dziękować}
M: { Muszę } (/ °.°)/
Z: (•¿•){serio nie musisz}
M: { Ale ja ci mówię że muszę } ;-;
Z: (•.•)/{Mietek ona wyskoczyła przez okno tępa strzało!}
M: ヽ(゚〇゚)ノ { O nieee Moja żona która jeszcze nie była moją żoną } ;-;
Z: (°•°){O BOŻE MIETEK IDŹ TAM I JĄ RATUJ} ;-;
M: { Mietek prędkość światła }
─=≡Σ((( つ><)つ
☆ミ(o*・ω・)ノ { Przygotowuje się do złapania jej, ale że Mietek ma zeza to jej nie złapał} ;_;
Z: /(-.-){ Zdzisek facepalm}
M: { Marzena nieeee } (╥﹏╥)
{ Psst tak miała na imię nie? } ( o.o )
Z: (-.-) {Nie}
M: (↼_↼) { Jak to? }
Z: (-.-){ ze mną się wykłuca jak jego dziewczyna wyskoczyła przez okno zanim ją przedstawiłem}
M: (シ_ _)シ { Przepraszam to jak ma na imię? A raczej miała ;-; }
Z: (=.=) { Kiara }
M: ( 0.o ) { Już myślałem że Helena }
Z: 《(-.-){ Zdzisek podwójny facepalm}
M: { Zdzisiu Zdzisiu nie łam się } |・ω・)
Z: {Zaczekaj znalazłem ci dziewczynę} (-.-)
M: { Klęka nad ciałem Kiary } Ale ona była idealna ( T_T )
Z: (-.-){Zdzisek daje mu kota, który wyskakuje i ląduje na Kiarze martwy)
*Szok Zdziska*
/(○•○){Stary masz chyba jakiś problem}
M: { Kotecek? <Tyk go> } ;-;
《=^.^=》{duch koteczka idzie do kociego nieba}
M: ฅ(•ㅅ•❀)ฅ < Patrzy na odchodzącą duszę i znowu na Kiarę> { Heleenaaa } ;-;
H: {•||| [Mietek nie teraz mam zawał!]
M: { Nie tylko nie ty Zdzisio, ty nie możesz umrzeć! } \(º □ º l|l)/ <Podbiega do niego łap za ramiona> {Zdzisek nie umieraj!!!} ;-;
Z: \(-,-)<trzask go z liścia>{Helena ma zawał nie ja!}
M: < patrzy przez chwilę zdezorientowany na Zdziska > ( o.0) { Ty żyjesz !!! }
(/ ^.^ )/
Z: /(°•°)\{No nie wierzę! Ja żyję!}
[Udany sarkazm Zdziska]
M: { Tak się martwiłem } \O.O/ < Dalej tuli>
Z: (-.-)<znów trzask z liścia>{Jesteś facetem?!}
M: { No no jestem ;-;} (ಥ﹏ಥ){ Ale Zdzisek nie strasz mnie zawałem>< }
Z: (-.-)<kolejny trzask z liścia>{To mówiła Helena idioto!}
M: { Jaka Helena? } <Patrzy na niego tępym wzrokiem> {Myślałem że to Kiara}
( ̄_ ̄)・・・
Z: 《(-,-)<kolejny facepalm>{ Twoja stara ma na imię Helena! }
M: {Ahaaa} ¯\_(ツ)_/¯ { Dont worry be happy } < Głupi uśmiech > { Uważaj bo od tych facepalmów bedziesz miał czerwone czółko ;c}
C.D.N

Wyłam jak to pisałam, a pomyśleć, że zaczęło się od mojej fazy na japońskie emotki...

Muzyka:
/to jest takie słodkieeeee/



/i toooooo/


Oraz takie fajne pieski :3


Paaa ^^

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Piosenka! Jednorożce, tęcza, rzygam! ~ Powrót?

Stęskniłam się za tym bardzo!!!
Haha... Ale nie wiem czy wracam do blogowania. W każdym razie wpis jest, bo takowa mnie ochota naszła (Boże mówię jak Ignacy). Powiem, że trochę się tego nazbierało i możecie się martwić o zdrowie waszej ukochanej (nie xD) blogerki, bo mam wrażenie, że odwala mi bardziej niż zwykle. Nawet nie wiem od czego zacząć. Zbyt długą przerwe miałam. Wybiłam się z blogowego rytumu.

O nie, cóż ja teraz pocznę?
Co się ze mną stanie? 
Co będzie z blogiem... ?

No jak to co? Będzie funkcjonował  nadal. Ja nie dam rady? Już zwątpiliście w moją siłę? Jak mogliście. Jam wam tego nie wybaczę... *foch* *jednak nie..*
Dobra już wiem od czego zacznę. Kim jest Ignacy? No więc dokładnie czawrtego kwietnia, gdy nie było mnie na GG, wiem norma. Już się ciekawe zapowiada. Uwaga zmieniam ton.
EKHEM
Napisał do mnie pewien jegomość imieniem Ignacy. Młody mężczyzna w wieku siedemnastu lat. "Hej, odpiszesz mi? Dziewczynko nie lubisz mnie." Młodzieniec się zniechęcił, a ja po kilku dniach jak to zobaczyłam albo i tego samego nie wiem. Piszę do Lili. Doszłyśmy do wniosku, że to Ignacy Krasicki przybył z przeszłości i napisze o mnie wiersz pt."Jess i jej GG". Więc zaczęłam mu spamić, aż któregoś pięknego dnia (dokładnie w niedziele) mój luby mi odpisał (jeszcze rycze z tegoxd). Walił takimi tekstami, że można było twierdzić, że to książę jakiś np. "jeśli odezwiesz się do mnie będę uradowany ponad swe jedyne życie" lub "a jakiego panienka chciała by chciała wiersza może sonet?". Ale napisał dla mnie wiersz, ale nie był on dokładnie o mnie, więc postanowiłam nasłać na niego Izę, ale wtedy Romeo się wystraszył i zwiał, a wcześniej dowiedziałam się że jest księciem w Holandii. Nieźle się nasz Ignacy urządził!

A oto ten wiersz
(od mojego Romea, za którego Eden, kazała mi się brać XD):

Rozgrzeje dziś Tobie zmarznięte ręce
Przytulę Cię mocno i rozpalę Twe serce
Na ustach Twych ciepły ślad zostawię
Będę Cię kochał jak tylko potrafię
Jesteś panią mego serca i duszy
Pięknością, co świata zazdrość poruszy
Serduszko moje Tobie się poddaje
I by żyć, swoją miłość Ci oddaje...

Teraz dalej! Moge się dzisiaj rozpisać, bo mam z czego.
A no i moja reakcja mniej więcej taka... " Pssst Lili o jaki ja chce wiersz? XD". No, ale dalej chciała mnie wykorzystać jako kalkulator pff. W sumie to ja jestem kalkulatorem, tylko takim zepsutym, którego komuś nie chciało się naprawiać i go wyrzucił. Smuteczeg... Ale od wczoraj jestem kocim żelkiem haribo, bo od tygodnia jestem kotem na życzenie Lili, bo jej się tak to spodobało od kąd dotknęłam jakiejś przeklętej figurki. W ten sposób jestem zmuszana do pisania rozdziałów. No dlatego koci żelek...

Oraz to na co wszyscy czekali.. *werble* DUMDUMDUM...!!  Po chuj w nazwie jednorożec? 

Otóż w końcu spełniło się marzenie Juliś i ma mnie na facebooku. No to stworzyłyśmy konfe, a że Julka chciała, żeby tam był Jednorożce (bo go na dwa rogi nie stać), a Lili chciała tęcze "Wszyscy bądzmy tęczą" to powsatały: Jednorożce Ćpające Homo Tenczę. Pozdro dla naszej kreatywności. I dopięłam swego czat jest różowy. Najebane różowe jednorożce!!! A Lili to tęcza! 

 Ok w sumie na koniec dodam coś co mnie dziś strasznie wkurwiło czyli pani B, nasza nauczycielka od wf.
Wszystkie dziewczyny z naszej grupy ładnie ćwiczyły. W sumie to jakaś dyskryminacja, bo jak jest godzina DLA DZIEWCZYN to chłopaki mogą sobie grać, a jak jest dla chłopaków to dziewczyny nie mogą to nie fair! No, wracając. Drugi wf poszłam z Paulą po zeszyt, wracamy i wybiega kilku chłopaków z gimnastycznej, bo chcieli zadanie. Po chwili wychodzi królowa nocy i mówi, że nie ma chodzenia do szatni (wgl to bylismy na korytarzu ale ok) i kazała zamknąć szatnie i dać jej klucz. Kacper zaczął tak na nią nakurwiać "Co za pizda, szmata" itd. No, a jak zostało 4 min do dzwonka to dziewczyny z drugiej grupy poszły do pana czy mogą się przebrać i mogły, a my nie. A jak pytamy dlaczego... Bo nie!!! I czekałyśmy na specjalne zaproszenie.
Jutro na przerwie przed wf nie przebieramy się, dopiero jak zadzwoni dzwonek, a jak się zapyta dlaczego to też dostanie swoje BO NIE! W ogóle co za argument, bo nie. Ciekawe jakbym taki dała na rozprawce, dlaczego "Krzyżacy" nie powinno być lekturą? Bo nie. Nauczyła mnie tego pani Brzykowska, ja przepraszam ona może a my nie? Ok. DOŚĆ. Wkurwiłam się. Piosenka by me and Lili a wcześniej cytat: "Alan? Bałwan? Co za różnica?"

"Ulepimy dziś Alana" ~ CM

Ulepimy dziś Alana?
No chodz na co czekasz?
Tak dawno nie widziałam cię,
Nie chowaj się ukradlaś coś czy cooo?
Zabijałyśmy razem a teraz nie,
Dlaczego tak jest czy wieeesz?
Ulepimy dziś Alana? Albo zrobimy coś innego

Jessi idz sobie!
No okey... ;-;

Ulepimy dziś Alana?
Na motor może wolisz iść?
Długo jeszcze tutaj czekać mam bo do Kaoru zaczne gadać tu jak nic?
(Torturujesz go!)
I tak mi jakoś ciężo samej wśród tych drzew jego gadanie znieeeeść
(Bla bla, bla bla)
...
SCAR? Wiem, że wciąż żyjeciee. Ludzie pytają co i jaak.  mówią cieszmy się, a ja wciąż nudzę się czy ruszycie dupeee?
Tak fajnie się wkurzało wy nas my was
Co mamy teraz robiiiić?
Ulepimy dziś Alana...
THE END ^^


A teraz muzyka ^^




I detyk od Julki dla wszystkich przyjaciół ^^