piątek, 7 października 2016

Ciekawostki o mnie #2

Hiiiii!
Moje żelko-nutko-misio-kotki, czy jak tam jeszcze na was mówiłam, witam ponownie na tym, jakże interesującym, wcale nie rakowym blogu. Ah, mam nadzieję, że czujecie ten sarkazm :')

Dzisiaj postanowiłam, że zrobię ciekawostki o sobie, ponieważ nie mam ochoty, jak i czasu na nic innego, a to w sumie pisze się mi całkiem przyjemnie, taki luźny wpisik. Ale zanim to, chcę sobie zarzucić takim infem. Mianowicie:
Zapraszam was na blog mój i Pauliny: Stories [LINK]
Tam wznawiamy pracę, nad opowiadaniem, a w sumie książką, o dziewczynie, która dąży do tego, aby znaleźć i zemścić się na zabójcach lub porywaczach swoich rodziców. Przyokazji, odkrywa mroczne sekrety swoich przodków. Niedługo skończę przepisywać drugą część prologu (Już wczoraj zaczęłam), a w trakcie pisania jest trzecia. Tak, ten prolog jest długi, trzeba przyznać, ale liczę na pozytywny odzew ^^

No dobrze... Ciekawostki! Dzisiaj mogą być one bardziej negatywne.

1. Jestem osobą bardziej introwertyczną, choć pewnie można mnie uznać za abswertyka.. poniekąd.
[właściwie to takie combo - nieśmiały introwertyk, a do tego pesymista o czym będzie niżej]

Zaskoczeni? Myślę, że nie, a przynajmniej nie powinno to dziwić większość osób. Mogę sprawiać czasem wrażenie roześmianej optymistki, osoby wygadanej i wręcz przepełnioną radością z otaczającego mnie świata. Faktycznie, czasem jak mam dobry humor, to tak się trochę zachowuję, a jak zacznę się śmiać, to nie raz nie mogę przestać, aczkolwiek nie zawsze i nie przy każdym - to bardziej moje zachowanie w wąskim, dobrze znanym gronie lub właśnie na portalach takich jak blogspot.. W większym gronie ludzi, czy w miejscu, gdzie jestem bardziej.. "na widoku" odzywa się moja nieśmiałość, która nie pozwala mi się przełamać, szczególnie przy nowo poznanych osobach.
Do tego nie przepadam za rozmowami w zbyt dużym gronie ludzi, 4-5 może być (o ile znam te osoby tak lepiej..). Czemu? Właściwie nie wiem.. Może to to, że nie lubię się zbytnio "przekrzykiwać", wpychać w rozmowy, a im więcej osób, tym więcej różnych myśli, każdy zaraz ma coś do powiedzenia.. a Jessik siedzi i słucha.. Niezbyt komfortowo mi też, gdy czuję na sobie wzrok tylu osób..
Tak samo jest z dużymi imprezami (nie mówię tu o dyskotekach szkolnych, choć jakbym miała być sama to wrr..). Przykładowo festyn, na którym byłam kiedyś z ciotką, wujkiem i bratem. Na początku byłam pełna energii, nawet mi się tam podobało, mimo że nie miałam zbytnio co tam robić (natomiast mój brat bawił się na dmuchanych zjeżdżalniach itd). Niestety po, zaledwie kilkunastu minutach, miałam dość, źle się tam czułam, już nie mówiąc o moim kompletnym braku zainteresowania, ale później jak pojechaliśmy na lody oraz do Mack'a to czułam się lepiej. Po prostu ta ulga, gdy opuszczałam ten teren.. nie do opisania.
Może i można uznać mnie poniekąd za osobę aspołeczną..


2. Kooochaaam kaptury! ❤.❤
Najbardziej bluzy z kapturami, jak są czarne to już idealne. Dlaczego? Dzięki nim mam ograniczone pole widzenia po bokach. A co się z tym wiąrze?  Jestem taka psuedo bezpieczna, odcięta od reszty ludzi, z którymi nie mam ochoty zamienić słowa, czasem nawet "cześć...". Zawsze taka myśl - "może mnie nie rozpozna.." (Zaleciało emo ;=;)


3. Podobają mi się niektóre rany i blizny.
Od w sumie nie tak dawna, gdzieś pomiędzy końcem lipca, a początkiem sierpnia objawił mi się właśnie taki fetysz do blizn i wszelkiego rodzaju nacięć, o ile nie ma tam zbyt dużo krwi. Oczywiście nie wszystkie, tylko te mniejsze i nie na twarzy. Najzwyczajniej uważam, że na swój sposób mają swój urok, chodź niekiedy mogą przypominać chwile naszych słabości... Skąd mi się to wzięło? Dlaczego? To dziwne, chore, mam tego świadomość, ale pojęcia zielonego nie mam od czego. Mogę mieć tylko przypuszczenia, ale nie koniecznie trafne...


4. Jestem poniekąd pesymistyczna. Kolejna rzecz, która ściśle łączy się z punktem 1., a szczególnie z moim wycofaniem i nieśmiałością. Ale nie tylko, do tego dodać można również małą wiarę w siebie i swoje możliwości. W większości przypadków, gdy coś mam zrobić na pierwszym planie zawsze są minusy, coś co może się nie powieść. Niekiedy nawet snuje swoje czarne scenariusze. Po prostu mam zjebany tok myślenia i czasem wole się nie odzywać niż powiedzieć coś totalnie bezsensu...

Przykład: Mam spotkać się z nową osobą, twarzą w twarz, fakt dokonany:
- Przecież jestem nudna... O czym z nią gadać?
- Jestem zbyt nieśmiała! Omg, nie dam rady!
- A co jak nie spodoba jej się mój charakter
- Boże... Jak ja wyglądam!!
- Mój ryj na pewno wzbudza falę śmiechu
- A co jak nie znajdzimy wspólnych tematów..?
- Agh.. moje pojęcie na temat filmów i seriali jest takie marneee... Jaka jest szansa, że czyta książki..?
- A może to jakaś typowa sucz?
- Aaa jak mnie wyśmieje, przecież jestem taką tępą idiotką..

Powiedzmy, że to taki przykład.. Oczywiście w zależności od osoby, sytuacji wygląda to inaczej.. odzywa się ta moja mieszanka emocji.
 (Wznieć we mnie mały płomyk, a strzelę niczym wodór, ale nie wiem czym. Płaczem? Złością...? - nie ma jak porównania do chemii...)


Żeby nie było, że każda jest taka dołująca...

5. Czasem lubię słuchać muzyki klasycznej, szczególnie jak gdzieś w tle pojawia się wiolonczela lub skrzypce, ewentualnie inne instrumenty smyczkowe (Widzicie, nie tylko rockiem żyje ^^). Sprawdza się do nauki, jest spokojna, nie rozprasza mnie i nie chce mi się przy niej skakać i szaleć, jak wczoraj gdy do zadania z histy włączyłam "Fallen angels". Z początku zaczęłam drzeć mordę, a ostatecznie wstałam i mnie poniosło... Dzwięki skrzypiec mnie uspokoiły.
W tym momencie, aż zatęskniłam, za grą na tym instrumencie. Szkoda, że już zapewne mało co pamiętam...


No to ten... To był ostatni punkt. Tak mi się na szczerość zebrało, nie sądziłam że będzie taki długi, jak na zwykłe fakciki o mnie.
Nie długo postaram się dodać, moje rysunki i krótkie recenzję niektórych książek, które przeczytałam na wakacjach. A co najważniejsze... JULKA KONCZĘ KOSOGŁOSA XD
To wszystko, spokojnego i przyjemnego weekendu wam życzę!

Music:




Papa
~Jessu Karola