niedziela, 28 maja 2017

Wpis poświęcony fotografii.. ~ Łeba

Hello meine karpie <3 !
#Poldeuglish_Forever
Czy  coś..

Mówiłam, że jak robię kilka wpisów w niedalekich odstępach to potem długo mnie nie ma i nie potrafię zabrać się za pisanie... Jak widać dwa pod rząd wystarczą.
Miałam pomysł na jeden, który bardzo chciałam zrealizować, ale czasu mi brakło.
Wygląda to tak, że w tym tygodniu również, gdzieś mi ucieknie przez poprawki. Koniec roku, wybór szkoły, dobre świadectwo i te sprawy... Dlatego dwa pozostałe wpisy pojawią się z dużym opóźnieniem raczej..

Soo.. Przez 3-4 dni praktycznie nie było ze mną dobrego kontaktu tak właściwie to go nie było, tylko od czasu do czasu wysłałam coś głupiego poszczególnym osobą., gdyż iż ponieważ byłam na wycieczce. Gdzie? Najprościej i najszybciej będzie chyba powiedzieć, że na Pomorzu, głównie trójmiasto.
Dzisiaj dużo się ode mnie nie dowiecie, bo piszę bardziej na siłę.
Jestem leniwa.
Nic mi się nie chce.. Chociaż w sumie chce.. spać.. ewentualnie zajadać się żelkami, a potem narzekam, że mi dupa rośnie.. 
Ale też, dlatego że pierwszego dnia nic takiego się nie działo. Możliwe, że powodem tego było niewyspanie moje, Pauli, jak i w sumie reszty.
Jedenaście a może dwanaście godzin jazdy autobusem - Kill me please.. !
Jedyny, odpowiedni komentarz.
Nie mogłam zasnąć, bo było mi nie wygodnie, a jak już się ułożyłam i wydawało mi się, że to będzie odpowiednia pozycja to za parę minut tyłek zaczynał mnie boleć i tak się nie dało... Albo, jeśli już udało mi się już zasnąć to jak nie ręka mi drętwiała to postój, a potem wszyscy rozbudzeni gadali albo te wyboje w Łodzi (wtajemniczeni zrozumieją).
Więc o ile w nocy mało co spałam, tak później nadrobiłam w dzień, w między czasie słuchając o aborcji, anime, robieniu mydła.. a i pakowaniu kogoś do okienka życia, znaczy sześciu różnych okienek i do każdego po jednej części ciała (Jego mogłabym tak wpakować, pokroiłabym go tą jego kosą i byłby na reszcie spokój c':).

*Postój*
*Wszyscy nie wyspani, stoją jak żywe trupy, nawet nauczyciele mają dość*
*Takiego jednego debila na tyłach nosi, a przez niego trzy dziewczyny i cały autobus musi słuchać jak grają w czółko*
P: Wywalmy go przez okno.
J: Czy młotek jest właśnie na takie sytuacje awaryjne?
P: Tak
J: *Snuje swoje plany: "Kacpełkuu! Mam dla ciebie kołysankeee! Będziesz lulał na wieki!"*

Z początku byłam pełna energii i pozytywnych emocji.
(Myślałam, że na wycieczce jodem się naćpałam, ale to chyba jednak kocyk dawał nam te pozytywne "wibracje" albo to było kopanie patologii z tyłów).
Może już wtedy potrzebowałam snu, bo mówiłam o układzie planetarnym... Żeby nie rozpisywać się na temat głupoty w autobusie to powiem tylko, że od dzisiaj mówi się "Jesteś wzruszający jak poduszka". To bardzo dobry komplement! A jeśli ktoś się obrazi to znaczy, że się nie zna! Hmpf!
Tak.. poważnie płakałam przez poduszkę. Tyle w temacie.
Widoki za oknem wcale nie pomagały w późniejszym niezaśnięciu - rzepak, las, rondo, wiatraki i znowu morze rzepaku...

*Wszystko co podziwiałam większość dnia.. nie uchwyciłam rzepaku ;u;*
"Tereny płaskie jak dziewczyna Patryka"

Jak można przeczytać w tytule, pierwszy dzień to była Łeba. Tylko Łeba.
Piasek, woda, parę mew i znowu piasek, piasek i więcej piasku w moich butach ~ opisałam wam właśnie nasz cały dzień.
No dooobra.
Było bardzo wietrznie, a niemądra Jessu żeby nie użyć gorszych obelg stwierdziła, że pójdzie w rozpuszczonych włosach, bo to w końcu tylko plaża. 
I tak właśnie mnie wydmuchało, że aż jeden kosmyk włosów zaczął mi lewitować.
Zdjęcia nie dam, bo moja mor.. twarz jest tam bardziej krzywa niż zwykle, mimo że chowa się za telefonem.
Ogólnie stwierdzam, że pogoda się udała i to bardzo.
Nie przewidziałam, że będzie tak pięknie i brakło mi koszulki z krótkim rękawkiem na ostatni dzień.
Jedyne co bym zmieniła to współlokatorki w pokoju.. Chciałyśmy być w 3-osobowym z Klaudią - dziewczyną z 1a (?), która z nami chodziła, ale pokoi brakło i wylądowałyśmy w szesnastce, czyli największej patologii, bo to u nas zbierali się chłopaki.. po czym chowali się po kątach pokoju.. a dziewczyny podrywały naszego wychowawcę.. Także ten no..
[Chyba zdziwienie nauczycielki jak zobaczyła mnie i Paulinę w jednym łóżku nie było najgorsze..]
I też dlatego kontakt był ze mną taki, że go nie było, bo prąd nie wyrabiał z ładowaniem telefonów c':

A teraz jakże fascynujące zdjęcia plaży... i może z dwa filmiki:



Nie chciało mi się usuwać rozmów... Przepraszam to tak trudno pobrać program do tego ;-; !
I jeszcze sorry za moją dłoń w jednym momencie, ale chciałam poprawić tel i zapomniałam o kamerce.. ups?



Może jeszcze dla urozmaicenia, bo więcej nie ma co wysyłać piachu..
Znowu wracam do robienia bezsensownych zdjęć! 



Oczywiście mówiłam, że na wycieczce kupię książkę..


I Puszełek dla osłody:


MUSIC:





~ Jessu Karola

sobota, 6 maja 2017

Jajecznica ze szczypiorkiem! #1

Konnichiwa!
Jak obiecałam tak jestem.. o dziwo po trzech dniach.
Nie cieszcie się tylko, bo jak piszę zbyt często, to potem są takie długie przerwy.
Na wstępie, w poprzednim wpisie zapomniałam dodać, że w między czasie założyłam kolejnego bloga, którego tematem głównie miało być CM, ale że ta gra chyba już całkiem wymarła (a przynajmniej ja nie mogę na nią wejść na żadnej przeglądarce) to jest o Imvu!
Można zapoznać się tam z moją patolą, o której kiedyś tu może wspomnę. 
LINK! 
Tak więc zapraszam, ale nie odpowiadam za wszelkie uszczerbki na waszej psychice oraz tygodniowe załamanie po przeczytaniu tego.
Na tym blogu w galerii znajdują się wszystkie zdjęcia z imvu, jakie były na tym blogu.

Ona poleca:

Widzicie? Aż brak słów!
A dzisiaj mam dla was cytaty z Jet Crew!!
Na początek mój ulubiony cytat Frosty'ego:

"Frosty: Chcecie zobaczyć go martwego...? Nie, nie posunąłbym się do tego... *Wzrok na Craze'a* Zacznij uciekać... Raz.."

Gra w szarady:

*Frosty pokazuje liść*
Craze: Pomarańczowy... klon.. liść.. roślinka.. 
 *Frosty podnosi różę, wskazując na płatki*
Craze: Kwiatek! Róża! Płatek, płatek, płatek!!! Kwiatek! Um... roślinkaaaa... fotosynteza, biologia? Nie wiem! Pieprzyć to, nie jestem biologiem! 
*Frosty nie wytrzymuje*
Frosty: CZERWONYYYY!!!!!!
*Zaczynają się zachodzić ze śmiechu*
Frosty: Kurwa, kolor czerwony! *Rzuca kwiatka* Ty pieprzony...
Craze: Czerwony! Czerwony!
Frosty: Jak to odgadłeś? Powiedz mi kurwa, jak to odgadłeś?! Ha? Pomiń to!
*Craze dodaje sobie punkt (?)*
Frosty: Wiesz co? Spierdalaj!
*I obaj w śmiech*


Kategoria: filmy 

*Frosty robi sobie rogi, żeby pokazać diabła*
Craze: Byk! Diabeł!
*Teraz Frosty pokazuje na siebie*
Craze: Diabeł... Sparta... penis...
Frosty: *Pokazuje na siebie oburzony* To jest Sparta?! Sparta penis? Devil inside! 

*Frosty pokazuje "x" z palców*
*"xXx (Triple X)"*
Craze: Krzyż, x? X-man!  X-files! Wolverine! 
*Frosty: wtf?*
Craze: x, x, x... x
*Frosty pokazuje trzy*
Craze: Trzy x.. x 4.. x 3... xbox 3! 
Frosty: To film!
Craze: X-man!!
Frosty: NIE!
Craze: Expendables! 
Frosty: NIEEE!
Craze: eks.... ekscytujący! X... xxxxx... sex! Pornhub 3! 3 x! 
*Frosty nie wie czy ma się śmiać, czy płakać*
Frosty: Pomijaj! Nie zgadniesz! 
*Chwilę później*
Frosty: To było Potrójny X! 
Craze: Powiedziałem potrójny X!
Frosty: Nie! Powiedziałeś x 3! Powiedziałeś potrójny X porno! 


Kategoria: zwierzęta

 *Craze zaczyna wydawać dziwne odgłosy, próbując udawać bobra, gryzącego drewno*
Frosty: Lodziarz! 
Craze: Co?
Frosty: Lodziarz!

 *Frosty ryczy*
Craze: Lew! Tygrys! 
Frosty: Są takie kabriolety!
Craze: Dodge.. ram
Frosty: Od nazw zwierząt!
Craze: Nissa... Toyota!! O kurwa, zapomniałem! Pieprzony kutas!! Czy to kutas?
Frosty:  *kopie fotel* Pieprzony jaguar!!!! 
Craze: Powiedziałem jaguar!
Frosty: Nie powiedziałeś! Powiedziałeś "pieprzony kutas".
Craze: Z Toyotą byłem blisko
*Frosty załamka*
  
*Frosty pokazuje na swoje jaja*
Craze: Robić siku! Małpa! Robić siku! Siku! Ee... ssać! Jaja! Kurwa nie wiem, KURWA! 
Frosty: Paw! (Peacock)
Craze: Ooo paw... 
Frosty: Sikam (pee) i wskazuje na pitola (cock). Paw!
Craze: Ale kurwa jesteś innowacyjny! 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
 Gdy postanawiasz założyć skype i okazuje się, że twoje karpie też mają, więc patologia przechodzi na nowy portal:

POZDRAWIAM PTASZNIKI :3!
Muzyczka: 


I to z rozkazu Lilu xD


 
~ Jessu Karola

środa, 3 maja 2017

Jeszcze żyje... chyba...

 ... to, że moja dusza jest martwa się nie liczy. Jestem hybrydą demona z wilkołakiem, pomęczycie się ze mną trochę skarby...
No więc tak... minęło prawie sześć miesięcy od ostatniego posta. Tak przynajmniej twierdzi moja matma, a przynajmniej to, co z niej zostało.
Poprawcie mnie, jeśli się mylę...
Być może to i siedem jak twierdzi Lilu.
Raczej tak jest, bo jeszcze nie dostała tego raka ode mnie i Juli.

PRZEPRASZAM NO, LENIEM JESTEM! 

Przyznam, że w tym czasie zabierałam się do jakiś tam wpisów, ale nic z tego nie wyszło. Jeden nawet ładnie się zaczynał: "Cześć wam... ponownie... po, praktycznie jakiś trzech miesiącach?". Jednak nie potrafiłam nic z siebie "wykrzesać" i tak się skończyły moje dobre chęci.
Wyszło z tego tyle, że moją jedyną aktywnością tutaj przez ten czas było usunięcie niektórych starych postów nic wam nawet nie mówiąc, bo... bo nagle wszystkie słowa z mojego słownika się ulotniły i nie umiałam się ładnie i składnie wypowiedzieć.
Każda moja próba kończyła się porażką, że tak to ujmę. Dlaczego? Sama chciałabym wiedzieć. Taka dziwna blokada twórcza. Jakby do napisania takich kilku prostych zdań była bardzo potrzebna.
Czy będzie mi to wybaczone, czy też nie zależy od was. (Na stos z nią! Na stos! Wiedźmaaaa!!)
Minęło tyle czasu, że zastanawiam się, czy ktokolwiek pamięta, że istnieje taki zakamarek w internecie.
Zaglądał tu ktoś w ogóle? Hm? Pewnie nie.
Ah.. Pozdrawiam użytkownika, Sylwester Stalovy, który piątego lutego zgubił się w internecie i trafił w moje skromne progi, poprawiając mi tym poniedziałkowy poranek. Uśmiechnęłam się czytając jego komentarz... miło.
Am, hm.. um... noo..
Czemu moją osobę tu znów przywiało? Co nakłoniło mnie do powrotu?
Chyba po części moje humorki, bo od kilku dni bardzo chciałam coś napisać.
Jakoś tak potrzebowałam tego...?
A teraz, gdy w końcu się do tego zabrałam, moje serduszko skacze uradowane, a palce same błądzą po klawiaturze, przelewając w nią moje myśli.
Cieszę się, że udało mi się przezwyciężyć na ten moment mojego, wewnętrznego lenia i postaram walczyć się z nim częściej. Przy dobrych wiatrach uwolnię swoją "wenę" i zaleje was postami. A, że jestem dość humorzasta to słuchając teraz jakiejś piosenki mam ochotę się rozryczeć..
Więc.. to chyba tyle z moich wyjaśnień (?).
JEŚLI KTOŚ TU DOTARŁ MOŻE ZOSTAWIĆ COŚ PO SOBIE W KOMENTARZACH :'3
A co? Też pobawię się w takiego raka typu "Zostaw like/superke".

Eeeh.. szykowałam na dzisiaj coś innego, ale ten wstęp wyszedł, aż za długi..
O czym mogłabym wam opowiedzieć, żeby ten wpis nie był taki nudny i żałosny? Co ja mówię, żałosny zawsze będzie. Jaki pan taki kram, prawda?
Moje geny idą w wpisy i ebola się szerzy...
Hmm.. może chcecie posłuchać o tym jak nauczycielka stwierdziła, że szykuje zamach? Niee...
A może o moich cudownych przygotowaniach do bierzmowania? Albo egzaminach? Nie, no co wy..
Moje życie wieje nudą.. kto by chciał słuchać..?
O moich ostatnich zdobyczach? Też nie... jeszcze ich nie przeczytałam bidulki, poczekacie trochę.

Ktoś: A może powiesz w końcu, dlaczego tak postów ubyło?
Dobre pytanie!
O tym mogę powiedzieć.
Była sobie mała, słodka i naiwna Jessu, która przypadkiem wkroczyła w świat internetu i całkiem przypadkiem założyła bloga, a że była mała to i głupia to ta głupota szła we wpisy.. I tak sobie dorastała w tym świecie z przyjaciółmi, a wraz z nią jej posty. Jej poziom wznosił się, a zaraz potem szybko upadał na ryj niczym Flard.
Niestety pisała je, bo pisała, a jakość na tym cierpiała... Nie dało się ich czytać, bo były tak bardzo dziecinne. Jednak robiła to dalej, bo czerpała z tego satysfakcję.
Któregoś dnia coś w Jessice umarło - jej urocze i głupiutkie, jak ona sama, serduszko zostało zranione. Trzynastoletni/czternastoletni Jessik był bardzo przywiązany do swojej.. tak właściwie pierwszej miłości [takiej pierwszej bardziej prawdziwej, powiedzmy].
Parę osób mówiło, że "on" zabrał te jej lepszą część.. Hm.. Jednak tak się złożyło, że w tym czasie zaczęła powoli dojrzewać. Miała jakiś tam progres, a co za tym idzie gdzieś zniknęła ta jej dziecinność.. I trochę zgubiła się ta "uroczość".
Dlatego ten blog już mało pokazywał tej prawdziwej jej..
Ale części postów było jej szkoda, dlatego je zostawiła. Trochę też dla wspomnień..

Oto i cała historia w takim dużym skrócie.
Żeby nie było, trochę tej "uroczości" jest we mnie nadal, ale nie tyle co wcześniej i na pewno nie wylewam jej już wszędzie.
Jeśli wytrwał*ś do końca to masz ode mnie dużą truskawkę!
Oczywiście TRADYCJA <3

Dziękuje eboli Qu .-.
Poza tym...
"Jajecznica ze szczypiorkiem,
 It's like your tongue has to learn"


~ Jessu Karola